Ula Fiedorowicz

"Nigdy nie chodź samemu do faweli", ops...

Kilka dni przed wylotem do Rio znalazłam się na stronie WikiTravel Rio de Janeiro i szukając jakiejś informacji zatrzymałam się przy fragmencie „Stay safe” („Bądź bezpieczny”). W przypadku żadnego miasta nie widziałam tak długiego tekstu na temat bezpieczeństwa jak przy Rio. Po przeczytaniu żałowałam, że to przeczytałam, a z drugiej strony chciało mi się śmiać. Na miejscu wszystko okazało się oczywiście mniej straszne niż zostało to opisane.

„Nigdy nie chodź samemu do faweli”

Fawele, czyli brazylijskie slumsy, uchodzą za szczególne niebezpieczne okolice. Część z nich od lat jest nadzorowana przez policję, dzięki czemu bezpieczeństwo znacznie wzrosło. Z drugiej jednak strony nawet Brazylijczycy potrafią złapać się za głowę, kiedy mówisz im, że zatrzymałeś się w faweli. Są na pewno bezpieczniejsze miejsca na świecie, ale ja w faweli Vidigal czułam się dobrze. Mieszkają tam normalni ludzie, ubodzy, choć często pracujący. Zresztą czynsz za mieszkanie w slumsach w Rio wcale nie jest taki niski, jak mogłoby się wydawać (wynosi około tysiąca złotych). Na ulicach Vidigal płynęło całkiem normalne życie, a dzieciaki nie biegają z bronią jak w filmie "Miasto Boga".

„Nigdy nie noś przy sobie dużej ilości pieniędzy (…), ale też miej coś do oddania, gdy cię napadną”

Mówi się, że trzeba być ostrożnym na plaży, ale było dużo lepiej niż się spodziewałam. Przy Copacabanie kręci się więcej podejrzanych typów niż na innych plażach, ale ja wolałam mniej zatłoczoną Ipanemę i Leblon, a tam ani razu nie widziałam nikogo, kto spacerowałby tam i z powrotem, albo pomiędzy ręcznikami i czaił się na łupy. Nie poszłabym wykąpać się w morzu zostawiając na ręczniku np. telefon, no ale cóż, nad Bałtykiem postąpiłabym podobnie.

Dopóki przestrzega się pewnych zasad, nie ma powodów, żeby bać się Rio.Na pewno nie jest to dobre miasto, żeby afiszować się biżuterią, drogimi torebkami i ogólnie tym, co sprawia, że wygląda się na bogatą osobę. Zdarzało mi się jednak przecież chodzić samej z aparatem w ręku, czy robić zdjęcia iPhonem i niczego nie straciłam. To, na co pewnie nie zdecydowałabym się w pojedynkę, to nocne wyjście, zwłaszcza w te najbardziej imprezowe okolice, które przy okazji są średnio bezpieczne.

Tu dodam, jako pozytywne spostrzeżenie samotnie podróżującej dziewczyny, że nikt nie wpatrywał się we mnie dlatego, że jestem biała, a faceci nawet za blondynkami nie oglądają się tak, jak bym się tego spodziewała. 
  
Koszty pobytu

Przez niecałe trzy tygodnie w Brazylii zmieściłam się w kwocie 2 tys. złotych (nie licząc biletu lotniczego). Brazylia jest najdroższym krajem Ameryki Południowej, a ceny są mniej więcej europejskie, przy czym niektóre rzeczy są tańsze niż w Europie, a inne droższe. Możliwe byłoby wydanie mniejszej kwoty, ale tradycyjnie w podróży wydaję zawsze trochę na kulinarne doznania. Odpadł mi za to koszt noclegu w Sao Paulo i to na pewno było dużą pomocą, bo hostele kosztują mniej więcej od 50-60zł w górę/noc.

Ogólne wrażenia

Brazylia bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie wybrałam tego kierunku podróży, bo był na szczycie mojej listy państw do odwiedzenia, to w dużym stopniu przypadek, że akurat trafiłam na bilet z Birmingham w tak dobrej cenie i pasującej mi dacie. Nie miałam więc wielkich oczekiwań i wydawało mi się, że ten kraj nie do końca trafi w moje upodobania, a tu niespodzianka. Rio jest wspaniałe, pięknie położone, wyluzowane, trochę niebezpieczne, ale przez to intrygujące. Trafiło do grona moich ulubionych miast i miejsc, do których w przyszłości będę wracać.

zdjęcia: Ula Fiedorowicz / Tekst pochodzi z bloga adamantwanderer.blogspot.com.

Podróż za podróż.
Wygraj wyprawę życia!

Pokaż najlepsze zdjęcia ze swojej podróży i podziel się
wrażeniami. Zainspiruj innych do poznawania świata!

Weź udział w konkursie

Babskie sprawy

Jak w trakcie emocjonującej wyprawy poradzić sobie w "te dni"? Poznaj zdanie ekspertów i wypróbuj niezawodną ochronę.

Zobacz poradnik
Poznaj autorki

Blogerki polecają

Czytając liczne artykuły obnażające cudowny kompleks Angkor, który rocznie odwiedza 2 mln turystów, stresowałam się przed pierwszym spotkaniem.

Zobacz więcej Cuda Angkoru